czwartek, 14 marca 2013

Rozdział 3


Włączyłam radio i jechałam tak gdzieś około godzinki. Plaża była daleko, ale warto tam pojechać! Rozłożyłam się blisko wody, zdjęłam sukienkę i od razu poszłam pływać. Żabka, kraul, motylek... Później dryfowałam na wodzie na plecahc. Ahh.... Co za wspaniały dzień! Jak ja uwielbiam Londyn. Po paru minutach, wymęczona ległam na ręcznik. Suszyłam się w promieniach słońca. Po chwili usiadłam i zaczęłam się rozglądać. Dużo ludzi się opalało, jeszcze więcej pluskało w wodzie, a parę osób grało w siatkówkę. Postanowiłam do nich podejść.
- Przepraszam - zaczepiłam chłopaka stojącego do mnie tyłem - Mogę się dołączyć?
Odwrócił się do mnie. "Ho ho ho przystojny brunet" - pomyślałam rozbawiona. Na mój widok uśmiechnął się szeroko.
- No jasne - odparł.
- Jestem Alice - przedstawiłam się.
- Logan. To Maya, Seth, Cassie, Michael, Raven i Emmett - przedstawił pozostałych graczy.
- Miło mi - pomachałam im z uśmiechem. Trafiłam do drużyny Seth'a razem z Loganem i Mayą. Zaczęliśmy grać. Na początku przegrywaliśmy 8 : 2, ale potem wyszliśmy na prowadzenie. Końcowy wynik ogłosił nasze zwycięstwo - 16 : 10. Chcieliśmy uczcić to z drużyną, idąc na shake'a. Nasza konkurencje musiała już iść, mieli własne sprawy albo po prostu chcieli opłakać przegraną. Żartowałam. Wiem, wiem, strzelam niezłe suchary ( xD ). Cassie jest z Michaelem, a Raven z Emmettem, więc chcieli iść na podwójną randkę. Poszłam po swoje rezczy, ubrałam sukienkę i wróciłam do nich. Pożegnałam się z parkami i poszliśmy z resztą do najbliższej lodziarni. Zamowiliśmy shake i usiedliśmy przy wolnym stoliku.
- Logan, skądś cię kojarzę - zwróciłam się do chłopaka - Czy nie pracujesz w braży muzycznej czy coś w tym stylu? 
Ku mojemu zaskoczeniu, roześmiał się.
- Powiedziałam coś nie tak?
- Nie, wręcz przeciwnie - odparł, nadal się śmiejąc - Należę do zespołu Big Time Rush.
- Poważnie? - zszokował mnie - I nie jesteś pozbawioną mózgu małpą?
- Nie... - nie wiedział o co mi chodzi.
- Mój wujek, Paul Higgins.... - zaczęłam, ale mi przerwał.
- TEN Paul Higgins?! To jeden z najlepszych managerów! O rety...
- Tak, ten. To mój wujek. Ale wróćmy do tematu. Paul zawsze przedstawiał mi gwiazdunie pozbawione rozumu typu The Wanted itp.
- Więc myślałaś, że wszyscy tacy są?
- Zgadza się. No cóż, skoro 30 na 30 osób, które przedstawił mi wujek okazało się tępymi próżniakami, to można tak pomyśleć.
- W sumie... - wzruszył ramionami. Przyszły nasze zamówienia. Upiłam trochę waniliowego shake'a i znowu zwróciłam się do Logana.
- Z tego co wiem, nie jesteś sam w zespole. Gdzie reszta kumpli?
- Mamy teraz trochę wolnego, więc przyjechałem do przyjaciół, odprężyć się. Chłopcy pojechali do rodzinnych domów, ja przyleciałem tutaj z Seth'em i Mayą. Reszte poznaliśmy niedawno - wyjaśnił - A ty co tu robisz?
- Przejechałam, a raczej przeprowadziłam się parę dni temu do wujka, chciałam wyrwać się z Toronto. Tu są lepsze warunki naukowe, mogę w większym stopniu rozwijać też swoje pasje i usamodzielnić się. Ten stary burak nie pozwala mi pracować, ale jego zdanie mam w nosie, przecież nie będę utrzymywac się z jego pensji jak rozkapryszona księżniczka! No i nie będę mieszkać u niego wiecznie, muszę pracować. Obecnie szukam ofert - oznajmiłam. Pogadaliśmy jeszcze z godzinkę, wymieniłam się z nimi numerami i poszliśmy w kierunku plaży. Mieliśmy na parkingu samochody. Na widok mojego uata chłopcy gwizdnęli z uznaniem.
- Ale bryka... - westchnął Seth.
- Ważne, że jeździ - zaśmiałam się, pomachałam im, wsiadłam do samochodu i pojechałam w kierunku domu. Słońce powoli zachodziło, a mi burczało z głodu w brzuchu. Przecież shakiem nie idzie się zajeść. Wjechałam do garażu i już przy wejściu usłyszałam krzyki. Szybko weszłam do salonu. Lexi kłóciła się z jakimś facetem.
- Tak sobie po prostu przyjeżdżasz?! Nie rozumiesz, że to koniec?! Daj mi spokój! - wrzeszczała.
- Będziesz żałować szmato - warknął koleś, odwrócił się napięcie, odepchnął mnie na bok, bo stałam na przejściu i wyszedł, trzaskając drzwiami. Lexi upadła na kanapę i ukryła twarz w dłoniach. drgania jej ramion świadczyły o tym, że płacze, bezgłośnie. Usiadłam obok i przytuliłam ją mocno. Czekałam, aż się uspokoi. Może nie jest taką wredną jędzą, może ma uczucia? Może zachowywała się tak, bo nie wiedziała czy mi zaufać? Nie wiem... Wreszcie uspokoiła się i odsunęła ode mnie. Otarła łzy, chwycił chusteczkę i wydmuchała nos.
- Chcesz o tym pogadać? - spytałam łągodnie. Pokręciła głową. 
- Nie mamy o czym - ucięła, wstała i poszła do siebie, do pokoju. Nie to nie, łaski bez. Prychnęłam i poszłam do kuchni. zrobiłam sobie lasagne i zjadłam ze smakiem. Później przebrałam się w piżamę i zasiadłam na kanapie, przed telewizorem z miską popcornu w ręce. Włączyłam "The Ring" i zaczęłam wpierdzielać żarełko. Miałam maraton z Samarą, uwielbiałam ten horror! Szkoda, że są tylko dwie części. Po filmach, odłożyłam miskę do zmywarki i poszłam się położyć. Po chwili odpłynęłam w krainę snów.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wiem, wiem, spaliłam ten rozdział :/ Nie bijcie! 

Przepraszam, 
Paula ;*

PS : Komentujcie!
 
 

1 komentarz:

  1. Że tak się potoczy to nie wiedziałam :D
    A kiedy Alice pozna 1D?

    OdpowiedzUsuń