- W twoim wieku... - zdobyłam się na komentarz.
- Weź wyjdź. Dostałem przed chwilą telefon ze studia, muszę wyjechać na 3 dni. Wytrzymasz?
- Muszę - westchnęłam - Chociaż ogladanie napuszonej buźki Lexi to ostatnia rzecz, na którą mam ochotę.
- Słyszałam - usłyszałam głos modeleczki, dobiegający ze strony schodów. Spojrzałam na nią i ujrzałam uśmiech. Żartuję. To by było za dużo. Uśmiech i zdanie to nie w jej stylu. Takie wyczyny to nie dla niej. Chyba koniec świata by nastąpił. Albo przeciążył jej mózg i piiiip. Gleba. Czekaj, czekaj... Mózg?! Haha, dobry żart, się uśmiałam. Lexi i mózg to jak Paul i stały związek. Impossible.
- Dobra, to ja jasę - wytrącił mnie z zamyślenia głos wujcia.
- Już? Teraz? - zdziwiłam się.
- niestety. Bawcie się dobrze - wstał i ucałował mnie w czoło.
- Bardzo śmieszne - mruknęłam. Puścił mi oczko, pomachał pustakowi i wyszedł z torbą podróżną w ręce. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie i Lexi kanapki. Zaczęła wychwalać mnie wniebogłosy, komplementując. Żartuje. Znowu. Zjadła kanapkę ze skwaszoną miną, jakby nie wiem co jadła, surowe, spleśniałe mięso. Później wstała i wyszła z domu, bez słowa. W sumie to super, mam chatę dla siebie! Nie muszę jej widzieć, spełnienie marzeń! Zadzwoniłam do Jacob'a, zdałam raport, umyłam się, ubrałam w piżamę i położyłam do łóżka. Za miękkie i za duże, ale jakoś zasnęłam. Obudziłam się o 6. Cóż, to moja normalna pora wstawania!Ubrałam się i zeszłam na dół. Zjadłam kanapkę i zajrzałam do pokoju Lexi. Była, odsypiała szaloną noc. Nie chce wiedzieć w jaki sposób 'szaloną'. Wyszłam z dołu, załozyłam słuchawki i pobiegłam do parku. W domu prawie codziennie rano biegałam, dla dobrej sylwetki i odprężenia. Puściłam Oleander - Never Again. Prz tej piosence dobrze mi się biegało. Mimo wczesnej pory już widziałam kręcących się na ulicach ludzi. Jedni po zakupy, jedni do pracy, jeszcze inni pozaprowadzać dzieci do szkoły. Przebiegłam koło studia tanecznego i zatrzymałam się. Wrzuciłam na wsteczny i zerknęłam na nazwę :
"Szkoła Taneczna Tristiana Harrisona"
Słyszałam o nim. Jeden z najlepszych tancerzy w Wielkiej Brytani. Chciałam pobiec dalej, ale coś mnie zatrzymywało. Spojrzałam tęsknym wzrokiem w stronę budynku. W toronto chodziłam na zajęcia tańca, sport to ogólnie moja pasja, ale taniec to coś więcej, coś niezwykłego. Wszystko znika i oddajesz się tylko muzyce, wszystkie problemy ida na bok. Przegryzłam wargę. A może by tak spróbować? Raz się żyje. Nic na tym nie stracę. Postanowiłam jutro przyjśc i się zapisać na lekcje. Co mam robić w Londynie, skoro wujek nie pozwala mi pracowac ( co ja tępie i trzymam się swojego zdania ), bo zawsze powtarza " To ja jestem facetem i ja powinien zarabiać, ty się nie męcz, kasy starczy na sługo" ? Przynajmniej będę rozwijąc swoje pasje, żeby nie urazić ego staruszka, że niby w niego nie wierzę. Chociaż i tak będę sie wykłócać. Teraz Justin Timberlake. Można się zastanawiac po co tu przyjechałam, czemu zostawiłam rodzinę. Może zabrzmi to głupia, ale zawsze chciałam wyrwać się z Toronto i usamodzielnić się. Jake i zawsze mnie rozpieszczali. Nie, żeby mi to przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, ale kiedyś musiałam się wyprowadzić. Wujek w samą porę zaproponował mi przeprowadzkę do jego domu w Londynie. Przystałam na to z ochotą. Paul'a i tak często nie było po kilka dni w domu, więc mogłam poczuc się jakbym sama tu mieszkała. Gdy przyjeżdżałam tu na wakacje, cieszyłam się wolnością. Teraz jest podobnie, chociaż mieszka tu Lexi, ale tylko chwilowo, pewnie i tak często jej nie będzie, bo imprezy, sejse itp. W drodze powrotnej zahaczyłam o Milk Shake City. Kupiłam waniliowego shake'a i poszłam do domu. Słońce było już wysoko na niebie, przyjemnie grzało. Uniosłam głowę, zamknęłam oczy i uśmiechnęłam się. Jejku, jak ja uwielbiałam słońce. W Londynie przyjechałam akurat na okres słoneczny, co rzadko sie tutaj zdarzało.
chyba pojadę dzisiaj na plażę. Mam prawo jazdy, więc jeżdzę wujka samochodem. Mu to nie przeszkadza i tak ma 3 auta. Jedno dla mnie, drugie dla niego, trzecie zapasowe i w razie przyjazdu Jacob'a. Paul jest moim ojcem chrzestnym. Jake to jego jedyny siostrzeniec, ale brat nie przyjeżdża do niego często, nie ma czasu, uczelnia, dziewczyna, praca... chociaż niekonieczne w tej kolejości. Ja narazie nie studiuję, jeszcze odkrywam to, co chce robić w życiu, Dziennikarstwo, taniec, śpiew, a może zawód adwokata? Trudny wybór. Za duzo pytań, za mało odpowiedzi. Dotarłam do domu. Lexi już nie spała, zalęgła na kanapie. Wyglądała na skacowaną i wymęczoną.
- Aspiryny? - spytałam.
- Mhm - jękneła. Poszłam do kuchni, wyjęłam tabletki, wróciłam do salonu i podałam jej. Połknęła szybko bez popijania. Chyba serio źle się czuła.
- Dzięki - powiedziała szczerze.
- Spoko - odparłam, usmiechnęłam się niepewnie i poszłam na górę. Ubrałam się i spakowałam wszystkie niezbędne rzeczy do torby typu krem do opalania, ręcznik, rozpuściłam włosy i zeszłam na dół.
- Może chciałabyś jechać ze mną, na plaże? - odważyłam spytac o to Lexi.
- Nie, dzięki - odparła rozbawiona.
- Twoja strata - burknęłam. Wyszłam z domu i poszłam do garażu. Wsiadłam do mojego żółtego porsche ( wiem! Wujek nieźle zaszalał! ) i pojechałam w kierunku plaży.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Siemka ;) Napisałam te oto wypociny, mam nadzieję, że się spodoba ;P Wiele rzeczy to fikcja, w końcu to opowiadanie :)
Pozdrawiam,
Paula ;*
chyba pojadę dzisiaj na plażę. Mam prawo jazdy, więc jeżdzę wujka samochodem. Mu to nie przeszkadza i tak ma 3 auta. Jedno dla mnie, drugie dla niego, trzecie zapasowe i w razie przyjazdu Jacob'a. Paul jest moim ojcem chrzestnym. Jake to jego jedyny siostrzeniec, ale brat nie przyjeżdża do niego często, nie ma czasu, uczelnia, dziewczyna, praca... chociaż niekonieczne w tej kolejości. Ja narazie nie studiuję, jeszcze odkrywam to, co chce robić w życiu, Dziennikarstwo, taniec, śpiew, a może zawód adwokata? Trudny wybór. Za duzo pytań, za mało odpowiedzi. Dotarłam do domu. Lexi już nie spała, zalęgła na kanapie. Wyglądała na skacowaną i wymęczoną.
- Aspiryny? - spytałam.
- Mhm - jękneła. Poszłam do kuchni, wyjęłam tabletki, wróciłam do salonu i podałam jej. Połknęła szybko bez popijania. Chyba serio źle się czuła.
- Dzięki - powiedziała szczerze.
- Spoko - odparłam, usmiechnęłam się niepewnie i poszłam na górę. Ubrałam się i spakowałam wszystkie niezbędne rzeczy do torby typu krem do opalania, ręcznik, rozpuściłam włosy i zeszłam na dół.
- Może chciałabyś jechać ze mną, na plaże? - odważyłam spytac o to Lexi.
- Nie, dzięki - odparła rozbawiona.
- Twoja strata - burknęłam. Wyszłam z domu i poszłam do garażu. Wsiadłam do mojego żółtego porsche ( wiem! Wujek nieźle zaszalał! ) i pojechałam w kierunku plaży.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Siemka ;) Napisałam te oto wypociny, mam nadzieję, że się spodoba ;P Wiele rzeczy to fikcja, w końcu to opowiadanie :)
Pozdrawiam,
Paula ;*
Jestem 1!! :D
OdpowiedzUsuńZnakomity rozdział :p Czy na plaży spotka 1D?
Zośka =*
Dowiesz się, dowiesz... xD
UsuńOmommomo ... Świetny ! Jak zwykle czekam na kolejny i mam nadzieję, że będzie tak samo świetny jak ten xD
OdpowiedzUsuńI AM ME - czyli DJ Tommo <3